Był wieczór. Siedziałem przy biurku i patrzyłem się przez okno na drzewa. Niebo było już ciemno-granatowe z połyskiem czegoś metalicznego. Trochę tak jak teraz się czułem. We mnie otworzyła się przepaść, straszna, bo nie była całkiem ciemna. W sumie sam nie wiem jaka ona była. Jaka ona była? Czy ty to wszystko źle zrozumiałeś? Niebo ciemne, ale nie czarne. Na skraju. Ta mgła... taka parszywa, niby niewinna, ale to trucizna. Czym ona była? Ta metaliczna mgła przedzierająca się w moim sercu, czym była na zewnątrz? Ne zewnątrz unosiła się pomiędzy wszystkim, otulała cały świat. Otulała cała mnie. Przesiąkała mnie do kości. Dziwne, ale chciało mi się śmiać. Śmiać z tej mgły, z mojej głupoty i mojego uczucia, które nosiłem tak długo w sobie. Ono się teraz przemienia. Przemienia w tą mgłę. Chcę mi się śmiać. Ale zamiast tego ... czuję ten beznadziejny przytłumiony ból. Zaciskam zęby. W mojej głowie wszystko krąży. Wszystkie te momenty, jej oczy i jej śmiech. Przyjaźń. To od początku nie była dla mnie przyjaźń.
Jednak głupi jaki jestem i byłem, oszukiwałem się. Tak długo. No i teraz mam. Ale czy ja naprawdę ponoszę winę za wszystko? To było nie sprawiedliwe. To było podłe. Chce mi się śmiać, ale zamiast tego czuję, jak do oczów napływają mi łzy. Jednak one nie chcą spłynąć. Sprawiają tylko, że nic nie widzę oprócz zamazanych kolorów. Co za głupie łzy. Czy ona jest tego warta? Zaśmiałem się. Co za głupie pytanie. Co za beznadziejnie głupie pytanie. Tak, ale nie znałem na nie odpowiedzi. Już nic nie wiedziałem. Ta mgła mnie paraliżowała. Chciałem krzyczeć, płakać i się śmiać. Wszystko na raz. Nie, ty musisz coś zrobić. Weź się w garść. Zacisnąłem zęby, wstałem gwałtownie od biurka pokazując drzewom za oknem plecy, rzuciłem się niemal w stronę komputera. Nie myślałem co robiłem. Coś mną kierowało, ale nie byłem w stanie powiedzieć co. Po prostu... klikałem. Po prostu COŚ robiłem. Choć wiedziałem, ja jej nigdy nie zranię tak jak ona mnie. A dlaczego? Bo dla niej byłem tylko przyjacielem. Tylko. Dlatego nie ważne co bym zrobił, nie poczuję tego bólu, nie poczuję jak ta trująca, niewinna mgła rozprzestrzenia się w tobie. Nie poczuję. A pomimo tego... nie mam innego celu. Wiem, że jej nie zranię. Ale z drugiej strony wiem też, że wcale bym tego nie chciał. Tylko ... coś robić. Czymś się zająć. Przez zamazane kształty i litery jakoś zrobiłem to co chciałem. Głupie. Słabe. Dziecinne. Nic innego nie mogłem teraz.
Czułem, że nie ważne co bym zrobił, to coś by się nie zatrzymało. Po prostu... czułem wszędzie tą narastającą pustkę. Czułem jak by mi ktoś przywalił gorącym młotem w serce. Ale najgorsze było to... że wtedy nie czułem nic. Przez chwilę. Teraz powoli otacza mnie to wszystko. Ta pustka, te uczucia. Wspomnienia. Boże, za dużo tego. Za dużo.
Ktoś pukał. Ja już dawno zsunąłem się na podłogę, głowę gdzieś pomiędzy kolonami. Ręce ... gdzie one były? Nie czułem ich. Czułem wszystko i nic. Łzy były by teraz dobre. Ale one utknęły. Nie chciały ani na zewnątrz,ani zostać w całkiem w środku. Utknęły.
Znów to pukanie. Nie byłem w stanie się nawet ruszyć. Czułem, że jak poruszę się chociaż o milimetr to.. nie wiem. To się rozerwę. Na pół.
Ktoś wszedł. Kroki. Ktoś przystanął. Ktoś usiadł przy mnie. Milczy. Nadal się nie ruszałem. Tylko moje usta, jakimś cudem.
- Vivi co ty tu robisz. Idź.- powiedziałem. Nic nie odpowiedziała. Szczerze, nie obchodziło mnie to. Obojętne mi było czy ktoś tu był czy nie, jak i tak tego nie czułem. Wszyscy mogli by być na księżycu, a ja miałbym to gdzieś. Nie wiem jak długo tak siedziałem, ale moja siostra nadal nie poszła. Zastanawiałem się, czy już nie zasnęła. Ale nie, wzięła wdech. Przygotowują się na bitwę z kimś, komu jest wszystko obojętne. Rzućcie mnie do piekła, do morza. Nie ważne.
- Jak się czujesz?- odezwała się. Zaśmiałem się, łkając. Moje serce zapłonęło. Jak zapałka która potarła o siarkę na pudełku. O tak. Właśnie. Niech nic nie mówi, inaczej nie będę mógł za siebie gwarantować.
- Cholernie. Idź.- powiedziałem, dając jej szansę i mi także. Niech idzie. Niech tego nie mówi. Ale ona to powiedziała.
- Tata mnie przysłał. Mam z tobą pogadać. - usłyszałem jej cichy szept. No i koniec. Podniosłem głowę i spojrzałem jej w twarz. Miała te same zielone oczy co ja.
- Nie ma o czym. Nie chcę.- dałem rady wydusić z siebie. Płomień jednak już pożerał mnie od środka. Mgła, niby woda... a jednak jest łatwo palna. Nie rozumiem tych wszystkich uczuć.
- Może będzie ci lepiej jak coś powiesz...- odwróciła głową. Prychnąłem. Dobrze wiedziała, że nic by mi to nie dało. Naprawdę nie było o czym gadać.
- Chciałbym powiedzieć dużo, ale nie chcę. Żałował bym tego, rozumiesz? Ja..- zacząłem. Cholera, przestań gadać. Opanuj się.
- Idź. No już. Zostaw mnie. - dodałem szybko. Jednak ona złapała mnie za rękę i ścisnęła. Prawie bym od niej nie odskoczył. Ona też to zrobiła. Ona też to zrobiła, gdy powiedziała mi wreszcie prawdę. Prawdę.
-Oli. Nie daj się. Będzie lepiej. Obiecuję. Nie jest jedyną dziewczyną na tym świecie.- ścisnęła jeszcze raz. Przez chwilę poczułem ciepło jej ręki i chciałem tak zawsze,ale nie mogłem. To nie był jej ból i nie jej problem. Nie chciałem powiedzieć jej, że ona... ona może nie była jedyną dziewczyną na świecie, ale jedyną dla mnie. Przynajmniej tak mi się wydawało.
*
To opowiadanie jest inspirowana prawdziwą historią. Jest to moje drugie "dzieło".
Moje własne. Wcześniej pisałam fanfiction. Właściwie nadal je piszę, ale to jest w pełni moje.
Chociaż tego też się nie da tak określić.
Mój jest pomysł. Moje są słowa .
A historia? Upodabnia się do życia dwóch ludzi na tym świecie.
Chciałam tylko powiedzieć, iż nie jest to oparte na żadnej książce lub filmie. Tylko na życiu. Pozdrawiam. :)

Zaklepuję 1 komentarz! Lecę czytać <3
OdpowiedzUsuń:) Leć, leć. Dzięki że jesteś!
UsuńJestem miło zaskoczona. Nie czytałam jeszcze bloga, gdzie głównym bohaterem będzie mężczyzna. Krótki prolog, a my już dowiadujemy się tyle rzeczy... i to w sposób naturalny. Wyczytujemy to z jego zachowań, myśli... to jest wspaniałe <3 Cieszę się, że przedstawiłaś tą notkę w ten sposób, ponieważ przez to nabrało to dynamizmu i jest unikatowe, oryginalne. Bardzo mi się podoba <3 Pozostaje mi tylko czekać na pierwszy rozdział. Życzę dużo weny!! :*
OdpowiedzUsuńAch, onnawen. Dzięki <3 Hm, jednak on nie do końca jest głównym bohaterem. Będzie jeszcze ktoś inny. Jest mi bardzo miło. Pisałam to spontanicznie i tak wyszło. Już dawno pomysł był w mojej głowie, ja jednak nie za bardzo wiedziałam jak zacząć.
UsuńWena na pewno się przyda.
<3 <3 <3
Prolog bardzo interesujący, na razie nie jestem za bardzo wtajemniczony, ale wiem na jakiej historii jest oparty:( Masz odwagę, aby to opowiedzieć w taki sposób. Naprawdę zapowiada się ciekawie i mam nadzieję, że będzie dużo akcji. Pasuje tu smutna i melancholijna atmosfera, którą podtrzymasz, tak sądzę. Pozdrawiam i weny Verka:>
OdpowiedzUsuń~ Jasper
KACPER JASPER JESTEŚ. NAPRAWDĘ PRZECZYTAŁEŚ. WOW. Nie spodziewałam się tego. Dzięki! Kurczę, no serio. Ciesze się! Łuuuu~! :D
UsuńPodtrzymam jak i nie. Bo to jest dopiero prolog i jak już powiedziałeś ... jestem dziewczyną.., więc nie będę pisać cały czas z wizjii chłopaka, nie mogłabym! Ale prolog musiał być z jego perspektywy. Reszta będzie większość z wizji "bohaterki." W sumie do tego nie trzeba być wtajemniczonym. To jest historia inspirowana faktami, ale też trochę z moimi wymyślnymi dodatkami. Akcja? No cóż, zależy jak się zinterpretuję pojęcia "akcja". hahah, nie no będzie. Będzie ciekawie. Mam nadzieję.
Dzięki, naprawdę dzięki że przeczytałeś i jak widzę nie zasnąłeś przy tym. Jej. :D
Lubię jak nazywacie mnie Verka. Kasia też tak do mnie mówi. Faaajnie.
Loreczko,
OdpowiedzUsuńzabrałam się za czytanie drugiej części prologu, ale stwierdziłam, że nie. koniec lenistwa i komentarz muszę wklepać i pod pierwszym! Dlatego siedzę, jem grejpfruta (nigdy nie przywyknę, że nie pisze się jego nazwy grejfrut) i słucham nic innego jak Ed'a.
Pierwsze co rzuca się w oczy jest bohater! Tak, bohater, nie bohaterka - Lupi kiwa mądrze głową, wstukując owe słowa na klawiaturze. To niespotykane by opowiadanie było z punktu widzenia chłopaka - jeszcze pisane przez dziewczynę, a tak, LORA jest dziewczyną, sprawdzone źródła xD
Inna myśl po przeczytaniu kolejny raz prologu.. opisy. Jak ty to robisz, Loro/Verko/bogini klawiatury? No jak się pytam? Co to za magia? Postaram się przekazać i opisać jak najlepiej. Wyobraź sobie, że siedzisz w autobusie. Jest tłum ludzi, stoisz na środku, wciśnięta między chłopaka, który słucha jakiejś durnej muzyki, a śmierdzącego mężczyznę, który nie odkrył jeszcze jak używać dezodorantu. Na przeciwko szparki staruszki, które pewnie kiedyś były oczami, przewiercają cię na wylot, bo nie może zrozumieć, jak dziewczyna może nosić aż tak zniszczone trampki w chłodną jesień (kocham moje buty i chodzę w nich do pierwszego płatka śniegu). No, to stoisz i dusisz się wśród mugoli. Wiesz, że jeszcze dwadzieścia minut, a potem szybki trucht by zdążyć na lekcję. Nie ma nic lepszego niż wyciągnięcie telefonu, kliknięciu w zakładkę "ulubione" i z rozkosznym westchnieniem zagłębić się w napisaną historię. I od zdania "Niebo było już ciemno-granatowe z połyskiem czegoś metalicznego." znikasz. Widzisz opisane miejsce, widzisz zamyślonego bohatera, który z melancholią na twarzy tonie we własnych myślach. podchodzisz bliżej i starasz się wsłuchać w jego myśli. Rozpuszczasz się jak lody w ukropie, kiedy oczarowuje cię prostymi słowami. Każda kolejna litera, każde kolejne słowo, zdanie, akapit.. i nie masz wyjścia. Nie masz jak wycofać się z tego transu. A gdy kończysz.. jest ten nieuchwytny moment, jak ostatni brzdęk gitary.. ten najpiękniejszy, subtelny pomruk instrumentu, kojarzysz? To właśnie smakujesz jeszcze na języku ciche wyszeptaną historię. A potem mrugasz i znów zamiast magicznej atmosfery widzisz niezadowolone miny ludzi.
Historia już w prologu urzeka, powoli oplata zmysły i nimi się rządzi. Cóż, jak mówiłam Jestem.Latam.Marzenie jest jak narkotyk, dla mnie jak żelki. Jak zacznę to nie przestanę! Czym ten blog będzie? Na pewno prażonym słonecznikiem z solą - moim drugim środkiem odurzającym :3
Ściskam i całuję, rozgadana oraz zbzikowana,
Lupi♥
Mistrzostwo. Droga Loro, przypuszczałam to wcześniej, że jesteś najlepsza w opisach, ale teraz jestem tego pewna i u góry jest tego najlepszy dowód ! Każde słowo było przepełnione taką iskierką, taką głęboką emocją. Opis uczuć wewnętrznych jest twoją mocną stroną. Już nie mogę się doczekać, co ukażesz w tej opowieści. To dopiero prolog, ale już całą mnie pochłonął, a znając twoje zdolności pisarskie może być tylko lepiej :). Oli od razu przypadł mi do gustu...Tak bardzo mi go żal ! Nieodwzajemniona miłość jest najgorsza, a widać że naprawdę mocno kocha dziewczynę, skoro doprowadziło go do takiego załamania... Już lecę czytać następny prolog :33
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco :*
Nela.